Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Mamo, głupia jesteś.

Mamo, głupia jesteś.

 

Jakiś czas temu usłyszałam od mojej córci bardzo przykre słowa, nie wiem czym sobie na nie zasłużyłam, ale stało się. W tej sytuacji trzeba było mądrze pomyśleć co z tym fantem zrobić. 


To był zwyczajny poranek bawiłam się z córcią i nagle ta mała bestyjka naburmuszyła się, bo zrobiłam coś nie po jej myśli. Zrobiła tą charakterystyczną minę nr 5, po czym powiedziała "Mama, głupia jesteś." Wytrzeszczyłam oczy i nagle zrobiło mi się bardzo przykro. Długo milczałam, byłam w szoku. Wzięłam głęboki oddech i wytłumaczyłam jej, że tak nie wolno mówić, i że zrobiło mi się smutno. Niby mnie słuchała, ale nie odezwała się ani słowem. Dopiero po jakichś 10 minutach milczenia coś do niej dotarło, przytuliła mnie i przeprosiła. Więcej z jej ust tego słowa skierowanego w moim kierunku nie usłyszałam, ale... parę dni później dowiedziałam się, że i wujka tak "pięknie" obdarowała. 


Takich przykrych słów usłyszałam już wiele "Mama, nie chce ciebie!", "Idź sobie!", "Nie kocham cie!". Wszystko to czasami wypowiedziane bardziej w złości niż umyślnie, ale jednak. Za każdym razem było mi tak samo przykro (choć czasami krew mnie zalewała) i za każdym razem cierpliwie tłumaczyłam. Jak narazie mam z tym spokój, bo widocznie coś do tej małej główki dotarło. No chyba, że nagle coś jej się znowu przypomni.


Skąd to się wszystko wzięło? Niestety od innych dzieci. Parę razy byłam światkiem jak dzieci do swoich rodziców zwracały się w taki właśnie sposób, a jak wiadomo dzieci wszystko szybko łapią i naśladują innych. Tak więc moja córeczka uznała, że jeśli innym tak wolno to i jej również, raz za razem obdarowywała mnie tym albo tamtym. Oj, nie powiem, gdy słyszałam z jej ust coraz to nowsze sformułowania to czasami zamiast smutku czułam, że się we mnie gotuje i miałam ochotę krzyknąć, ale tak sobie wtedy pomyślałam, że jeśli zareaguje złością, to jej się to może spodobać i dalej będzie robić swoje. Znam to z pewnej sytuacji, kiedy to zareagowałam w niewłaściwy sposób, bo niestety miałam ten zły dzień i moja córcia nic sobie z tego nie zrobiła, a wręcz przeciwnie cieszyła się, że zdenerwowała mamę i dalej w to brnęła.


Będąc rodzicem nieraz nasza cierpliwość i opanowanie wystawiane są na ogromną próbę, zwłaszcza jeśli dziecko ma niezły charakterek, dlatego warto nauczyć się reagować na pewne sytuacje w odpowiedni sposób. Czasami jest mega ciężko i szlag jasny może trafić człowieka, kiedy to trzeba tłumaczyć jedno a to samo po raz setny, no ale trzeba. W tym przypadku szybko poszło i córcia zrozumiała, że nie wolno obrażać innych, ale są też inne, na które potrzeba nam trochę więcej czasu.

 

Śmiem twierdzić, że mądra i spokojna rozmowa jest kluczem do sukcesu. ;-)

 

 

 

Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘



Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Bing. Złota księga bajek.

Bing. Złota księga bajek.


Bing. Złota księga bajek to świetna propozycja dla najmłodszych. Wasze dzieci poznają w niej najnowsze przygody małego króliczka i jego przyjaciół.


Jeśli wasze dzieciaczki zapoznały się już wcześniej z odcinkami znanego i lubianego serialu telewizyjnego to myślę, że taka książka będzie dla nich doskonałym prezentem. A tym którzy słyszą o Bingu po raz pierwszy powiem jedno, POLECAM.

 

My z Bingiem zapoznaliśmy się już jakiś czas temu oglądając jego przygody na YT, bajka bardzo córci przypadła do gustu i mnie również. Cenię ją za to, że jest po prostu normalna, jeśli rozumiecie o co mi chodzi. ;-P Dlatego bardzo się cieszę, że powstała książka na jej podstawie, bo szczerze mówiąc wolę spędzić czas z córcią czytając niż wlepiając oczy w ekran telewizora.


Książka została wydana w miękkiej oprawie, co dla niektórych może być minusem, nam to zbytnio nie przeszkadza. Dużym natomiast jej plusem jest to, że historie w niej zawarte są pisane prostymi zdaniami, dzięki czemu wasze dziecko bez problemu zrozumie ich przesłanie, a piękne i kolorowe ilustracje przykują jego uwagę. 

 

W książce znajduje się 13 ciekawych historyjek o przygodach Binga i jego przyjaciół. Odkryjcie wspólnie z dzieckiem tajemnice przyrody, zrobicie bańki mydlane, stworzycie włochate wydmuszki oraz przekonacie się, że przyjaźń... to wielka rzecz ;-)

 

No to co, jesteście gotowi na mile spędzony czas z dzieckiem, z dobrą książką i na przeżycie wraz z nim małych i wielkich przygód?







Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘




Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Szlag mnie trafia, kiedy po raz kolejny słyszę, że rodzice znęcają się nad własnym dzieckiem.

Szlag mnie trafia, kiedy po raz kolejny słyszę, że rodzice znęcają się nad własnym dzieckiem.

 

Coraz częściej w telewizji i internecie możemy usłyszeć i przeczytać o przeróżnych tragediach z udziałem dzieci. Co ciekawe najczęściej to rodzice są głównymi sprawcami tych zdarzeń. I ja się pytam dlaczego się tak dzieje?



Chyba nigdy nie uzyskam odpowiedzi na to pytanie, dla mnie to jest niepojęte jak można bić, poniżać, znęcać się nad własnym dzieckiem. Nad dzieckiem, które nosiło się pod własnym serduchem, którego z niecierpliwością się oczekiwało. Co takiego dzieje się w głowie matki, która popełnia, aż taki błąd. Błąd, który czasem nawet kosztuje życie dziecka.

 

Nie rozumiem jak można być tak głupim i pozwolić na to, aby ktoś inny znęcał się nad twoim dzieckiem. Zamiast wziąć zrobić z takim potworem porządek, zadzwonić gdzie trzeba to się temu wszystkiemu przyglądasz. Nie wiem czy się boisz, że i tobie coś się stanie, albo że do końca życia będziesz już sama? Ale kurcze, matko opamiętaj się. Powiem ci więcej, jesteś tak samo winna, bo nie zareagowałaś. Co jest dla ciebie najważniejsze bycie z kimś czy zdrowie i życie twojego dziecka? Bo dla mnie zawsze i niezależnie od sytuacji dziecko jest na pierwszym miejscu. I dla ciebie również tak powinno być!


Zastanawia się jak to jest, że instytucje typu pomoc społeczna i inne nie reagują odpowiednio w takich sytuacjach. Powiem więcej najczęściej jest tak, że dziecko zostaje odebrane kochającym i dobrym rodzicom dlatego, że nie mają odpowiednich warunków w domu i są biedni. Dlaczego wy im to robicie zamiast pomóc? Przecież od tego jesteście, by pomagać i wspierać finansowo ubogich. Naprawdę trzeba posunąć się do tak drastycznego posunięcia jakim jest rozdzielenie rodziny? Dlaczego nie reagujecie tam, gdzie tego naprawdę trzeba? Tam gdzie naprawdę dzieje się coś złego, gdzie rodzice znęcają się nad dzieckiem. Dlaczego zawsze robicie to na odwrót? Nie rozumiem i chyba nigdy tego nie zrozumiem.


Nie chcę już więcej słyszeć o tym, że czyjś konkubent rzucił tak mocno o ścianę dzieckiem, że ono umarło. Nie chcę więcej słyszeć o tym, że matka udusiła własne dziecko i spaliła jego ciało w piecu. Nie chcę słyszeć, że matka zabiła swoje dziecko, bo płakało i zakopała jego ciało w ogródku. Nie chcę więcej słyszeć o tym, że rodzice molestowali i gwałcili swoje dziecko. To jest obrzydliwe. To jest chore.

 

Szlag jasny mnie trafia, rzygać i płakać mi się chce jak słyszę o takich rzeczach. Jestem wstrząśnięta, że takie rzeczy mają miejsce, że ludzie odpowiednio nie reagują, albo udają, że nie wiedzą. Mój post tu nic nie zmieni, nie dotrę do rozsądku tych osób, ale mino to błagam was opamiętajcie się. Dziecko nigdy niczemu nie jest winne i zastanówcie się nad tym czy wy sami chcielibyście, aby ktoś was tak traktował, tak wami pomiatał. 

 

Mówi się, że "Jesteś tylko człowiekiem i masz prawo do błędów", ale czy takie coś można wybaczyć i usprawiedliwić? Czy taki ktoś jest jeszcze człowiekiem?

 

Dziecko to nie worek treningowy. Dziecko to cud, to mała bezbronna istotka, która potrzebuje ciepła i miłości.




 Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘



Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Błędy, które popełniają rodzice przewożąc dziecko w foteliku.

Błędy, które popełniają rodzice przewożąc dziecko w foteliku.


 

Wybór dobrego fotelika samochodowego dla dziecka jest jednym z wielu rzeczy, które nie dają rodzicom spokoju. Na rynku jest ich wiele, w różnych cenach, co może przyprawić niejednego o niezły zawrót głowy, ale ważne jest to, aby wybrać taki, który zapewni bezpieczeństwo maluchowi w czasie jazdy. 


 

Jednak nie tylko dobry fotelik jest tu ważny, ważne jest też to, w jaki sposób przewozisz dziecko w takim foteliku. Dlatego koniecznie sprawdź czy popełniasz te błędy. 

 


Za duży lub za mały fotelik. 

Fotelik samochodowy zawsze powinien być dopasowany do wzrostu i wagi dziecka. Nie można przewozić dziecka w foteliku, w którym ledwo się mieści, w którym głowa wystaje poza krawędź zagłówka, ani w takim, w którym pasy są zbyt luźne i główka będzie kiwać się na boki.


Luźno zapięte pasy.

Wielu rodziców zapina dziecko w foteliku luźno, aby go nie męczyć, aby było mu wygodnie i to jest błąd. Pasy powinny być zapięte odpowiednio ciasno (ale nie za ciasno), aby ochronić dziecko przed urazami w razie kolizji.

 

Luźno leżące przedmioty w pobliżu dziecka.

Zawsze staraj się, aby w czasie jazdy obok dziecka nie znajdowały jakiekolwiek przedmioty, które podczas gwałtownego hamowania mogłyby w jakikolwiek sposób zagrozić jemu, ale także wam.


Niemowlę przodem do kierunku jazdy.

Noworodek jak i niemowlę zawsze powinno podróżować tyłem do kierunku jazdy. Dlaczego? Dlatego, że mięśnie szyi w tym wieku nie są jeszcze w pełni wykształcone, w momencie gwałtownego hamowania, kiedy dziecko siedzi przodem do kierunku jazdy, jego główka jest wyrzucana do przodu z ogromną siłą, to może spowodować pewne obrażenia.

 

Dziecko podróżuje w grubej kurtce.

Przyznam, że sama kiedyś popełniałam ten błąd. Teraz wiem, że zawsze należy zdejmować dziecku kurtkę, kiedy podróżuje samochodem. Nie dość, że dziecku będzie bez niej wygodniej, to będzie też bezpieczniejsze, gdyż pasy zapięte na kurtce nie chronią go w odpowiedni sposób. 

 

Dziecko podczas krótkiej podróży nie siedzi w foteliku.

To chyba jest najgłupsza rzecz jaką rodzic może zrobić. Zawsze, niezależnie od tego czy jedziecie gdzieś daleko czy tylko do pobliskiego sklepu, wasze dziecko powinno siedzieć w foteliku, bo nigdy nie wiesz co może się za chwilę wydarzyć. No chyba, że jesteś jasnowidzem, ale w to wątpię.

Czasami dziecko po prostu nie chce lub nie umie wysiedzieć w foteliku, co robić? Na pewno go nie wyciągamy, tylko zajmujemy czymś. Taa, łatwo mówić, trudniej zrobić. To prawda, bo czasami trzeba stanąć na głowie, aby dziecko czymś zająć.


Jedzenie i picie w trakcie jazdy.

Wielu rodziców w trakcie długiej jazdy samochodem podaje swoim dzieciom przekąski i napoje, nie zdając sobie sprawy z tego, jakie ryzyko to za sobą niesie. Zawsze istnieje ryzyko zakrztuszenia się lub zadławienia, dlatego warto wziąć to pod uwagę i zamiast poić i karmić dziecko w czasie jazdy, lepiej zatrzymać się i wtedy podać dziecku posiłek.

 

Jako rodzice popełniamy sporo błędów, nie zawsze wiemy co i jak, ale jeśli chodzi o bezpieczeństwo dziecka powinniśmy przestrzegać pewnych zasad.





Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘



Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Jak układanie puzzli wpływa na rozwój dziecka?

Jak układanie puzzli wpływa na rozwój dziecka?


Będąc dzieckiem bardzo lubiłam układanie puzzli, zresztą nadal lubię. Pamiętam jak z moim rodzeństwem zabieraliśmy się za te najtrudniejsze, z największą ilością elementów i rozkładaliśmy się z nimi na dużym stole. Powiem wam, że nawet dawaliśmy radę, ale najważniejsze było to, że ten czas spędzaliśmy wspólnie. 


Jeszcze dwa lata temu nie zdawałam sobie sprawy z tego jak wiele korzyści wnosi do życia dziecka układanie puzzli. Nie spodziewałam się, że oprócz spędzenia wspólnie czasu z dzieckiem są też inne tego korzyści, a jest ich naprawdę dużo. 


Pierwsze próby układania puzzli przez moją córcię miały miejsce jakieś pół roku temu, ale wtedy nie była nimi zafascynowana i co gorsza poddawała się, kiedy jej coś nie wychodziło. Teraz to już inna bajka, ani ja, ani Ewelinia nie wyobrażamy sobie dnia bez puzzli. Jeśli ona układa je sama, bo ma takie życzenie, to mam jakąś godzinkę dla siebie. Tak, tyle czasu potrafi nad nimi spędzić i powiem wam, że z każdym dniem coraz lepiej daje sobie radę nawet z większą ilością elementów. Jak to się mówi ćwiczenie czyni mistrza. ;-)


No to w takim razie, jak układanie puzzli wpływa na rozwój dziecka?

- ćwiczy koncentrację i cierpliwość,

- naturalnie stymuluje rozwój mózgu,

- trenuje pamięć,

- ćwiczy chwytność palców oraz precyzję ruchów,

- rozwija wyobraźnię i estetykę.

 

Jeśli macie dwu letnie pociechy a nawet trochę młodsze i jeszcze nie miały okazji zapoznać się z puzzlami to nie zwlekajcie, zainwestujcie w te dwu, trzy, czteroelementowe, takie na sam początek będą idealne. Wasze dzieci będą zachwycone, a i wy spędzicie świetnie czas ze swoim dzieckiem. ;-)

 

 

Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Jak przekonać dziecko do mycia zębów.

Jak przekonać dziecko do mycia zębów.

 

Higiena jamy ustnej dziecka powinna być dla wszystkich rodziców priorytetem. Jednak czasami nie jest łatwo przekonać małego człowieka, aby umyło ząbki. Jak wiadomo dzieci są różne i mają różne charaktery. Jedne chętnie je myją, drugie unikają tego jak ognia. No to jak w takiej sytuacji przekonać dziecko do mycia zębów?



Po pierwsze dziecko lubi naśladować rodziców.

To prawda i należy to wykorzystać, za każdym razem kiedy idziesz myć zęby, zabieraj dziecko ze sobą, zobaczysz jak szybo będzie domagało się własnej szczoteczki do zębów. Kiedy już ją dostanie pozwól mu na samodzielne ich mycie, nawet jeśli jeszcze tego nie potrafi i robi to po swojemu. Niech się uczy, niech się oswaja, później ty wyszczotkuj małe ząbki dokładnie. ;-) My robiliśmy to w ten sposób, że córcia myła mi zęby, a ja jej. To nic, że wpychała mi szczoteczkę prawie do gardła, ważne, że myć ząbki chciała.



Po drugie dziecko lubi wszystko co świeci i burczy.

Jeśli pierwsza metoda nie poskutkowała, warto zastanowić się nad kupnem szczoteczki elektrycznej. Z pewnością twoje dziecko ją pokocha, sama słyszałam opinie innych mam, których dzieci nie chciały myć ząbków, że gdy tylko dostały w swoje łapki szczoteczkę elektryczną, od razu polubiły mycie ząbków.



Po trzecie dzieci lubią oglądać bajki.

Jeśli poprzednie metody nie dawały skutków i twoje dziecko nadal jest uparte i za nic w świecie nie chce myć zębów to puść mu bajkę. Tak, bajkę albo piosenkę o tematyce mycia ząbków, w której występują postacie animowane. Z pewnością znajdziesz taką w internecie, a dziecko z chęcią będzie naśladowało bohaterów bajek ;-)



Po trzecie, tfuu czwarte dzieci lubią rozmawiać i słuchać.

Znowu klapa? Hmm to może porozmawiaj z dzieckiem i wyjaśnij mu dlaczego trzeba myć ząbki. Ale nie tak zwyczajnie, w ciekawy dla niego sposób. Nie mów dziecku, że gdy nie będzie myć zębów to mu je wypadną, że będą brzydkie i brudne, jego to nie ruszy, naprawdę. Fajnym pomysłem jest opowiedzenie bajki, oczywiście przez ciebie wymyślonej o bakteriach i ząbkach, na luzie i bez straszenia. Dwulatki naprawdę dużo już rozumieją. ;-) 



Teraz powiem wam szczerze, że każde z tych sposobów oprócz ostatniego zdały egzamin na chwilę, później Ewelinka miała gdzieś mycie swoich ząbków. I to właśnie wtedy wpadłam na pomysł, aby opowiedzieć jej bajkę o bakteriach, które zamieszkują w naszej buzi. Ewelinia bardzo uważnie słuchała. Później z chęcią opowiadała babci, wujkowi, dziadkowi i komu tam jeszcze mogła, o tym, o czym się dowiedziała. Teraz żałuję, że wcześniej na to nie wpadłam.

 

Jeśli twoje dziecko jest równie uparte i za nic w świecie nie chce myć swoich zębów, próbuj dalej, kombinuj, ale przede wszystkim nie strasz. Nie zmuszaj i nie wpychaj na siłę szczoteczki do zębów do otworu gębowego swojej pociechy, bo to może tylko pogorszyć sytuację.

 

Buźka ;-* 

 

 

Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Kilka propozycji na ciekawe zabawy w domu z dzieckiem.

Kilka propozycji na ciekawe zabawy w domu z dzieckiem.


Dzieciaczki około drugiego roku życia i powyżej nie dość, że są jeszcze bardziej ciekawe świata, to wszystkie zabawki szybko im się nudzą. Wiem to z własnego doświadczenia. Rodzice w tym czasie nie mają łatwego zadania, muszą kombinować jakie by tu zabawy dla dziecka zorganizować, aby były dla niego ciekawe i przy okazji go uczyły.

 


Mata aktywności.

Nie dość, że dziecko świetnie się bawi to przy okazji uczy się kształtów i kolorów. W zabawie chodzi o to, aby dziecko wskakiwało na powiedziane przez ciebie pole. Zaczynacie od kształtów, a gdy już je opanuje bierzecie się za kolory. Moja córcia była zachwycona i bawiła się znakomicie, co potwierdza uśmiech, uścisk i pocałunek, który od niej dostałam ;-) 

Jak zrobić? Nic prostszego. Potrzebujesz duży blok techniczny, bądź bristol, taśmę klejącą, papier kolorowy samoprzylepny, nożyczki, ołówek.

Jeśli macie blok techniczny musicie połączyć karki ze sobą tak, aby utworzyły odpowiedniej wielkości matę (sklejamy taśmą klejącą). Z kolorowego papieru wycinamy odpowiednie kształty, w różnych kolorach i przyklejamy na matę. 

Jak sami wiecie dzieci najlepiej uczą się przez zabawę, więc warto coś takiego wykonać. ;-)


Narty domowe.

Poprzez tą zabawę dziecko uczy się koordynacji, równowagi, sprawności, rozwija motorykę dużą. 

Do stworzenia nart wystarczy kawałek kartonu lub listewki, szarfa, rajstopy lub gumka. Z tą zabawą zapoznałam się na jednym z wesel, kiedy to panie animatorki organizowały różnego rodzaju zabawy dla dzieci.


Nawlekanie makaronu na patyczki.

Zabawa ta doskonale rozwija motorykę małą. Dziecko w ten sposób trenuje koordynację i cierpliwość. ;-) Do zabawy potrzebujemy makaron rurki, kilka patyczków do szaszłyków, kawałek styropianu lub kartonik.

Do styropianu lub na odwrócony do góry dnem kartonik wbijamy patyczki. Dziecko ma za zadanie nawlec makaron na wszystkie patyczki. My kiedy jesteśmy na dworze nabijamy liście na cienki patyczek ;-)

 

Zabawy z nakrętkami.

Dzięki tej zabawie dziecko uczy się kształtów i figur, ćwiczy motorykę małą. Wystarczy na osobnych kartkach narysować odpowiednie figury, kształty. Dziecko ma za zadanie układać zakrętki na krawędziach kształtów, figur.

 

Gniotek.

To jedna z najtańszych zabawek. Pamiętasz ją z dzieciństwa? Ja tak. Fajnie się ją miętoliło, w ten sposób człowiek się relaksował. Ostatnio zrobiłam go córci i jest zachwycona. Jeśli nie wiecie jak zrobić go samodzielnie wystarczy zapytać wujka google. ;-)

 

 



 

A wy w co się bawicie ze swoimi dziećmi?


Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Nasze jesienne zabawy na świeżym powietrzu.

Nasze jesienne zabawy na świeżym powietrzu.

 

Jesień przede wszystkim zachwyca nas pięknymi kolorami, ale niestety to też pora, w której drastycznie skraca się czas spędzany na świeżym powietrzu. Warto więc pomyśleć jak ten czas wykorzystać w pełni ze swoim dzieckiem. 

 

 

Oto kilka naszych jesiennych zabaw na świeżym powietrzu.

 

 

Spacer po ścieżce pełnej liści.

 

 To w szczególności podoba się mojej córci, wtedy to się dopiero dzieje...

 


 

Zbieranie skarbów jesieni.

 

Liście, szyszki, gałązki upchane po kieszeniach moich i jej, no i w rękach oczywiście. Zdradzę wam, że te skarby jesieni nie są zbierane po to, aby zanieść je do domu i pochwalić się tatusiowi. One są po to, aby wyrzucić je wszystkie do strumyka i patrzeć jak wypływają po drugiej stronie mostka.

 



Latawiec z liści.

 

Wystarczy sznurek, patyk i kilka kolorowych listków. Moja córcia była zachwycona.

 
   

 

Skakanie po kałużach. 


Kto z nas w dzieciństwie tego nie robił? Wszyscy skakali, założę się, że do dziś to robicie ze swoimi pociechami. ;-)

 


 

 Bańki mydlane na wietrze.

 

 Córcia uwielbia je gonić i łapać.

 


Grabienie liści.

 

Kto by pomyślał, że przy tym może być, aż tyle frajdy, a zapewniam was u nas jest co grabić. Ewelinka z chęcią mi pomagała i wynosiła w koszach lub wywoziła w swoich taczkach liście, ale moja córcia nie było by sobą, gdyby zostawiła stertę zgrabionych liści w spokoju, wskakiwała tam i to nie raz, turlała się w nich i rzucała nimi. Nic więcej nie potrzeba, aby dziecko świetnie się bawiło, prawda. Żałuję tylko, że nie miałam przy sobie telefonu, aparat poszedł by w ruch.

 

 

Nawlekanie liści na patyk.

 

Potrzebny jest cienki, długi patyk i oczywiście liście, które dziecko musi przebić i nawlec na patyk. Zabawa ta pozytywnie wpływa na motorykę małą, koncentrację.

 

 

Jesień nie musi być nudna, wystarczy tylko chcieć i skorzystać z tego co daje nam natura.

 

A jakie są wasze pomysły na spędzanie czasu na dworze w jesienne dni?

 

 

Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Jak w naturalny sposób wzmacniam odporność mojego dziecka.

Jak w naturalny sposób wzmacniam odporność mojego dziecka.

 

Jesień i zima to czas, w którym najczęściej chorujemy my i nasze dzieci. Możemy zrobić jednak coś, aby wzmocnić układ odpornościowy naszego dziecka i to w naturalny sposób.


Odporność mojej córci zaczęłam wzmacniać już od samego początku, od jej narodzin, poprzez karmienie piersią, które było dla mnie niezwykle ważne. W późniejszym okresie wiele innych czynników wpłynęło na to, że moja córcia teraz nie choruje. Ale... skłamałabym, gdybym powiedziała, że nigdy nie miała kataru czy też nigdy nie kaszlała. Zaliczyła parę naprawdę drobniusieńkich infekcji i tyle, ale to zupełnie normalne.

 


 Zdradzę wam kilka moich naturalnych sposobów, aby wzmocnić odporność dziecka.

 

1. Karmienie piersią - niektórzy mówią, że to taka naturalna szczepionka, dlatego warto karmić w ten sposób małego brzdąca. W mleku kobiecym znajduje się wiele cennych składników, które wpływają na jego odporność, są to min. białka, węglowodany i tłuszcze, ale nie tylko.


2. Witamina D - pełni niezwykle ważną rolę we wspomaganiu układu immunologicznego, warto ją podawać przez cały rok, nie tylko w okresie jesienno-zimowym. 

 

3. Zdrowa dieta - czyli warzywa, owoce, ryby, nasiona strączkowe itd. które są źródłem wielu cennych witamin i minerałów. Dlatego nie zapominajmy o nich zwłaszcza teraz jesienią i zimą.


4. Codzienne spacery - świeże powietrze nie tylko świetnie działa na samopoczucie, ale również na zdrowie. My spacerujemy codziennie, nie ważne czy zimno czy pada deszcz. Spacer musi być.


5. Nie przegrzewaj dziecka - pamiętaj, zawsze ubieraj dziecko odpowiednio do pogody. A to czy dziecku nie jest za ciepło lub za zimno, sprawdzisz dotykając jego karku, większość sprawdza dłonie, ja radziłabym właśnie kark. 

 

6. Hartowanie - moja córcia myślę, że sama się zahartowała poprzez bieganie na bosaka po zimnej posadzce, nigdy nie lubiła wkładać skarpet po domu ani papućków, a ja specjalnie jej do tego nie zmuszałam. Bieganie na bosaka po rosie czy też po deszczu latem także zrobiło swoje.

 

7. Sen - uff dobrze, że sobie o nim przypomniałam. Sen w tym wszystkim spełnia kluczową rolę. Sama wiem to po sobie. Kiedy bywałam niewyspana, a takich dni było o tyyyyle, mój układ odpornościowy był mocno osłabiony i łapałam każdą infekcję, no a co dopiero takie małe dziecko. Spokojny i długi sen, pamiętaj. ;-)

 

Dobrym sposobem na wzmocnienie odporności u dziecka jest podawanie tranu lub oleju lnianego czy też oleju z czarnuszki, wiem, że wiele mam je poleca. Ja natomiast skusiłam się na Tran Mollers Baby, który podawałam córci przez jakieś trzy miesiące, ale to było jakoś tak w zeszłym roku, właśnie jesienią. Teraz nie widzę takiej potrzeby.


I to chyba było by na tyle. Jak widzicie tak niewiele trzeba, aby wzmocnić odporność dziecka w naturalny sposób. ;-)


P.S. A jak wy wzmacniacie odporność swojego dziecka? 



Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Twoje dziecko śpi niespokojnie? Sprawdź co może być tego przyczyną.

Twoje dziecko śpi niespokojnie? Sprawdź co może być tego przyczyną.

 

Twoje dziecko śpi niespokojnie, wierci się, płacze, mamrocze przez sen? Witaj w klubie też przez to przechodziłam, ale odkryłam dlaczego tak się działo. Jesteście ciekawi?


Moje dziecko zaczęło przesypiać noce w wieku dwóch lat, czyli od niedawna. Przez prawie dwa lata chodziłam niewyspana, czasem nieprzytomna, zależy ile razy moje dziecko budziło się w nocy. Wstawałam z różnymi humorkami, aż dziwię się, że mój mąż to wszystko zdzierżał. Czasami wstając rankiem czułam się, jakbym balowała całą noc i w efekcie czego w prezencie dostała kaca. Tadam, a jednak nadal żyję. Nie wiem co spowodowało tą cudowną zmianę, czy pewne drobne zmiany, które poczyniłam w tym kierunku, czy też może córcia była gotowa, aby te noce przesypiać. W tym momencie mam to gdzieś i cieszę się tym, że nareszcie się udało. 


Jednak jest jedno małe ale. Mimo, że przesypiała noce, czasami, bo nie zawsze wierciła i kręciła się, płakała i gadała przez sen. Nie wiedziałam dlaczego. W ciągu dnia nie robiłyśmy niczego, co by mogło spowodować ten stan. Nie miała żadnych traumatycznych przeżyć. Nie fundowałam jej bóg wie jakich niespodzianek. Dzień upływał nam raczej spokojnie. Kolacje były lekkie, a nie ciężkostrawne. 


Niedawno zorientowałam się, dlaczego tak się działo i nawet teraz pisząc ten tekst pukam się w głowę, jak mogłam być tak niemądra i głupia. Przecież to logiczne i chyba każda matka dobrze o tym wie, że przed snem dziecku nie powinno się puszczać bajek. 


Moje dziecko ogląda bajki od 18 miesiąca życia, choć założyłam sobie, że dwa latka to będzie ten moment kiedy pozwolę jej na to. Niestety, wszystko potoczyło się nie tak jak chciałam i nie będę mówić kogo to była wina. 

 

Bajki z rana to u nas codzienność, ale tylko pół godzinki i ani minuty dłużej. Jeśli chodzi o wieczory, to przyznam, że pozwalałam jej oglądać bajki, aby móc w spokoju zrobić kolację, albo by ona wreszcie usiedziała na miejscu i zjadła ją. Wiem, nie było to mądre. Oczywiście nie zawsze tak to wyglądało. Nie zawsze co wieczór zasiadała przed ekranem telewizora, by móc oglądać swoją ulubioną baję. Były wieczory, że nie włączałam telewizora, a ona specjalnie się o to nie upominała. Właśnie dlatego zorientowałam się, że to przez oglądanie bajek córcia wierci się i mamrocze coś pod nosem zamiast spokojnie spać. 

 

Jedno jest pewne nie dość, że po całym dniu moja córcia było zmęczona, to przez moją głupotę przebodźcowałam ją. Zafundowałam jej niespokojny sen. No głupia ja.


Wiedziałam, że dziecko przed snem potrzebuje wyciszenia i spokoju, ale chyba nie zdawałam sobie sprawy z tego, że telewizja może tak działać na sen mojej pociechy. Dlatego teraz mówię stanowcze NIE dla bajek przed snem. I pół biedy, że moja córcia nie protestuje. 


Dzięki temu, że przed snem nie oglądamy bajek, moja córcia śpi spokojnie całą noc i budzi się wypoczęta. I tego wam również życzę.



Buziaczki ;-*



Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Bunt dwulatka czy może prośba o pomoc?

Bunt dwulatka czy może prośba o pomoc?

 

Moje dziecko jakiś czas temu zmieniło się nie do poznania, zaczęło złościć się z byle powodu i histeryzować. Nie wiedziałam co się dzieje. Czytałam, pytałam. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi zwiastowały, że to bunt dwulatka. Ale czy aby na pewno? Może to po prostu kolejny etap w życiu małego człowieka?


Moje dziecko nie ma łatwego charakteru, więc czasami ciężko jest okiełznać tą małą bestyjkę. Histeria, wieczne lamenty, tupanie nogami i wiele innych zachowań, z którymi muszę sobie poradzić. A raczej wesprzeć moje dziecko w tych jakże dla niego ciężkich chwilach. Bo to właśnie dziecko w tych momentach potrzebuje wsparcia i pomocy. Dlaczego? Dlatego, że mały człowiek wchodzi w świat pełen emocji, uczy się ich i rozpoznaje oraz uczy jak je opanować. To na nas rodzicach spoczywa obowiązek nauczenia go jak radzić sobie z takimi emocjami jak gniew i frustracja oraz wspierania i akceptowania jego uczuć.


Dziecko nie wie, że czegoś nie powinno. Dziecko nie wie, że czegoś nie może, a nawet jak mu o tym powiesz to zwyczajnie zapomni. Taka prawda. Nie raz zwracałam mojej córci uwagę, że nie stoi się na krawędzi krzesła, bo zrobi sobie krzywdę. Po którymś razie córcia spadła z krzesła. Nie raz zwracałam jej uwagę, że kota nie ciągnie się za ogon, bo go to boli, a on ją podrapie. No i podrapał. I co? Niczego jej to nie nauczyło, dalej się pchała na to krzesło, dalej ganiała za kotem i mu dokuczała. Zapomniała, że wcześniej spadła z krzesła, zapomniała, że kot ją podrapał, zapomniała, że ją ostrzegałam. Skąd wiem, że zapomniała? Bo ją o to zapytałam.

 

Dziecko nie rozumie pewnych rzeczy, nie rozumie otaczającego go świata, nie zna zasad. Dziecko myśli, że wszystko mu wolno. Myśli, że mama zrobi dla niego wszystko i kupi wszystko co ono będzie chciało. Co dzieje się kiedy spotka się z odmową? A no wścieka się i to porządnie. 


Dziecko zazwyczaj chce robić wiele rzeczy samemu, nie chce pomocy od mamy, taty. I dobrze, bo jakby nie było dziecko musi nauczyć się samodzielności i próbować wszystkiego. Jednak pewne rzeczy dla małego człowieka bywają zbyt trudne i zwyczajnie coś mu może nie wychodzić, tak jakby tego chciał. I co dzieje się w takiej sytuacji? Dziecko wpada w złość i frustrację. 

 

Często spotykałam się z opinią, że dziecko doprowadza rodziców do szału specjalnie. Specjalnie wścieka się, tupie nogami itd. Zanim drugi raz pokusicie się na takie stwierdzenie, przeczytajcie moje argumenty. Dziecko zachowując się w ten sposób prosi ciebie drogi rodzicu o pomoc. Tak. Dziecko takim zachowaniem "krzyczy": Mamo pomóż mi, nie radzę sobie z tym, nie rozumiem co się ze mną dzieje.


Jeszcze niedawno uważałam, że moje dziecko chce mnie wykończyć psychicznie i fizycznie. Jednym słowem byłam zmęczona macierzyństwem, zresztą już wam o tym pisałam. Miałam ochotę wyrwać sobie wszystkie włosy z głowy, kiedy po raz enty musiałam oglądać te wszystkie sceny, które odgrywała moja córka. Wspomniane tupanie nogami, krzyki, płacze o byle głupotę, a nawet ganianie na golasa, bo dziecko miało taką wizję. Przyznam szczerze, że w tych momentach nie ułatwiałam życia mojej córce. Złościłam się, czasem nawet krzyczałam, czego teraz żałuję. Wynikało to raczej z bezradności, zmęczenia oraz niewiedzy.

 

Teraz już wiem, że w takich sytuacjach należy się opanować. Jest to trudne, ale trzeba się postarać. Kiedy dziecko pokazuje swoje humorki należy otoczyć go wsparciem i miłością. Wytłumaczyć i przytulić. Tak, myślę, że rozmowa jest tu bardzo ważna, ale wtedy kiedy dziecko się już uspokoi. I to chyba jest najlepsze co możemy zrobić.

 

Podsumowując, ten bunt o którym tak wszyscy mówią na prawo i lewo, to po prostu kolejny etap w życiu małego człowieka. Dziecko na tym etapie nie umie wyrazić wszystkiego słowami i reaguje tak jak umie. I to jest zupełnie normalne.


Buziaczki ;-*




Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
O tutaj 👇

Obowiązki domowe małego człowieka.

Obowiązki domowe małego człowieka.

 

Nie od dziś wiadomo, że małe dziecko lubi naśladować swoich rodziców i pomagać w domowych obowiązkach. I bardzo dobrze. Obowiązki domowe pomagają wyrobić w dziecku samodzielność, odpowiedzialność i są świetnym sposobem kształtowania jego charakteru.

 

Dzieci z natury chcą angażować się w różne prace domowe i co ciekawe nie odbierają tego jako pomocy, ale jako świetną zabawę z rodzicami. Wspólne wieszanie prania, wycieranie mebli są dla nich naprawdę wielką frajdą. Dlatego nie zniechęcajcie dziecka, jeśli chce wam w czymś pomóc lub chce robić coś samodzielnie.

 

Jeśli wasze dziecko chce samo zakładać buty, majty lub skarpety i inne części swojej lub czasem nawet nie swojej garderoby ;-P proszę bardzo, nie zabraniajcie mu tego nawet jeśli miało by to trwać wiecznie. A wiem, że często rodzice popełniają ten błąd. To samo tyczy się mycia rąk, buzi (rodzice zrobią to dokładniej). Wykonując te i inne czynności za dziecko niczego go nie nauczycie.


Moja córcia bardzo często bawi się w różnego rodzaju zajęcia domowe i nawet zdarza się, że angażuje się w niektóre z nich, kiedy widzi, że zabieram się za zamiatanie podłogi, ona również bierze w swoje rączki miotełkę i działa razem ze mną. Kiedy wycieram podłogę, umawiamy się tak, że najpierw ona ją myje (po swojemu), a później ja.


Kiedy wracamy ze sklepu, albo gdy babcia wraca z pracy obładowana tobołami, córcia w te pędy zabiera się za wyciąganie wszystkiego co znajduje się w reklamówkach. Babcina torebka również zostaje opustoszona, do zera ;-P


Córcia również chętnie pomaga przy wkładaniu brudów do pralki i wyciąganiu już wypranych ubrań. Przy wieszaniu podaje mi ubrania i klamerki, choć czasem mała bestyjka ma ochotę na figle migle i ucieka z całą zawartością koszyka  ;-P 

 

Przy robieniu obiadu również mam małego pomocnika. Chcę obrać ziemniaki, córcia mi je podaje lub sama bierze się za ich obieranie. Efekt? Dziury w ziemniakach ;-P


Ale żeby nie było, nie we wszystkim jest taka chętna do pomocy. Kiedy trzeba posprzątać swoje zabawki (a zapewniam was, jest co sprzątać), wymiguje się od tego obowiązku. Co dziwne u kogoś bardzo chętnie je sprząta ;-P

 

My nie zmuszamy naszej córci do niczego, jak już co to staramy się ją w jakiś sposób zachęcić do pewnych rzeczy np. poprzez zabawę. Ważne, aby robić wszystko razem, dzięki temu angażowanie się dziecka w obowiązki domowe wychodzi naturalnie.


Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇

Krople, które pomogły mojej córce w trakcie ząbkowania.

Krople, które pomogły mojej córce w trakcie ząbkowania.

 
Krople na ząbkowanie.

 

Ząbkowanie to, zaraz po kolce niemowlęcej, drugie bolesne przeżycie dla małego człowieka oraz kolejny test dla świeżo upieczonych rodziców. Nie jest łatwo. Dziecko płacze, jest ciągle rozdrażnione, ślini się i wkłada do buzi wszystko co popadnie. Rodzice wtedy zasypywani są różnego rodzaju poradami, a to od dziadków, cioć, znajomych, przypadkowych osób. Także w internecie można przeczytać jak radzić sobie w takiej sytuacji.

 

Nasza przygoda z ząbkowaniem z początku przebiegała dość łagodnie. Co jakiś czas masowałam córci dziąsełka i oczywiście dużo przytulałam. Ona natomiast pogryzała sobie schłodzone gryzaki lub swoje zabawki i było ok. Przy trzonowcach nie było już tak kolorowo, masowanie nie pomagało, więc postanowiłam zaopatrzyć się w żel do smarowania dziąsełek. Tyle się naczytałam pozytywnych opinii o danych żelach, jakie to są cudowne i jaką ulgę przynoszą ząbkującemu dziecku. Koleżanka również sobie je chwaliła. A u nas kurza twarz nie pomogło. Udałam się więc z mężem do znajomej Pani Doktor, która co jakiś czas przyjeżdża z Niemiec do Polski. Powiedziała mi wtedy, że działanie takiego żelu kończy się po jakiejś godzinie, więc nie da się całkowicie wyeliminować bólu z jego pomocą. No prze fajnie. Na szczęście pojawiło się światełko nadziei, gdyż Pani doktor poradziła nam, abyśmy wykupili krople Viburcol plus.


Co to jest Viburcol Plus i w jakim celu się go stosuje?

Jak pisze producent Viburcol plus jest lekiem homeopatycznym stosowanym wspomagająco w stanach niepokoju u niemowląt i małych dzieci przebiegających z gorączką lub bez gorączki, występujących w przebiegu np. ząbkowania, kolki niemowlęcej lub przeziębienia.


Viburcol plus zawiera naturalne, bezpieczne składniki o szerokim spektrum działania, czyli:

- pokrzyk wilcza jagoda,

- rumianek,

- babka zwyczajna,

- sasanka łąkowa,

- psianka słodkogórz.


 Opakowanie zawiera 15 pojemniczków po 1ml.



Czy te krople nam pomogły? No raczej. Córcia była po nich spokojniejsza, nie była już tak rozdrażniona. Nie denerwowała się z byle powodu, co miało miejsce wcześniej. Wtedy byłam w szoku, że mały człowiek może się tak denerwować. Noce również były spokojniejsze, nie budziła się tak często i nie popłakiwała. Ona była wyspana i my również. Jedyną wadą jest cena. U nas w aptece 42 zł. Masakra, no ale czego się nie robi, żeby pomóc dziecku.


Jednak zanim sięgniecie po  krople Viburcol plus najpierw wypróbujcie innych metod, jak właśnie przytulanie, noszenie, masowanie, podawanie schłodzonych gryzaków itp. Krople polecam, gdy inne metody zawiodą, gdy dziecko jest mega rozdrażnione. A wy jak sobie radzicie, albo poradziłyście z ząbkowaniem? Co przyniosło ulgę waszym pociechom?



Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇

Zdrowe przekąski dla dzieci.

Zdrowe przekąski dla dzieci.

 

Dzieci uwielbiają przekąski, zwłaszcza te sklepowe, niestety. Jako, że staram się dbać o to, aby moja córka zdrowo się odżywiała serwuje jej przekąski, które sama przygotowuje. Wiedzcie, że zdrowe przekąski również mogą być smaczne. ;-)


Oczywiście nie wpadam w jakąś tam paranoję i zdarza się, że dam jej jakiegoś wafelka, batonika czy herbatniki. ;-)



Oto kilka moich propozycji na zdrowe przekąski dla dzieci.


Rodzynki.

 

Moja córcia je uwielbia i mogła by je jeść w ilościach hurtowych, co nie było by rozsądne i zdrowe. Dlatego daję jej garść rodzynek na przekąskę i ani grama więcej. Dlaczego? Choć rodzynki mają wiele wspaniałych właściwości, zwierają fruktozę, która może spowodować próchnicę w ząbkach naszych pociech. Także rodzynki tak, ale w małych ilościach. Fajnym pomysłem jest dodanie rodzynek do jogurtu greckiego, mojej córci taki wariant bardzo smakuje. ;-)

 

Zdrowe przekąski dla dzieci.


 

Suszone jabłka.

 

Te również są hitem w naszym domu, a że w tym roku jabłek jest pełniutko, (gałęzie pod ich ciężarem się uginają), co chwile je suszymy w suszarce do owoców. Co prawda długo to trwa, ale naprawdę warto, gdyż posiadają mnóstwo błonnika i innych cennych witamin i minerałów.

 

Zdrowe przekąski dla dzieci.


 

Pestki dyni.

 

Te również posiadają wiele cennych składników odżywczych, więc podawajmy je swoim pociechom, czy to solo, czy w owsiance. Niedawno dowiedziałam się, że pestki dyni pomagają w odrobaczaniu, tym bardziej warto. ;-)

 

Zdrowe przekąski dla dzieci.


 

Suszona dynia lub chipsy z dyni.

 

Sezon dyniowy w pełni, a że mamy ich pełno postanowiłam trochę z nią pokombinować. Próbowałam frytek z dyni, niestety nie smakowały mi, natomiast córci już tak (do momentu, aż nie ostygły). W drugiej kolejności zrobiłam chipsy z dyni i to było coś, co nam zasmakowało. Dynię obrałam wydrylowałam i pokroiłam w cienkie plasterki. Przyprawiłam ziołami i skropiłam olejem kokosowym. Piekłam w piekarniku, ale nie pamiętam ile to trwało. ;-P Innym, wydaje mi się, lepszym sposobem jest ususzenie dyni w suszarce do owoców, wtedy mamy pewność, że nic nam się nie przypali, a smak jest taki sam. ;-)

 

Zdrowe przekąski dla dzieci.

 

 

Chipsy z jarmużu.

 

O dziwo córci smakują, myślałam, że będzie nimi pluła po kątach, a tu taka niespodzianka. Pewnie dlatego je lubi, bo fajnie chrupią ;-P


 

Budyń jaglany.

 

Składniki:

- pół szklanki kaszy jaglanej,

- szklanka mleka roślinego,

- szklanka świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy,

- łyżka miodu,

- bakalie lub owoce do dekoracji.

 

Wykonanie:

Kasze jaglaną zalewamy wodą i odstawiamy na pół godziny, po tym czasie przepłukujemy i gotujemy do momentu, aż kasza wsiąknie cały płyn. Następnie do kaszy wlewamy świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy, miód i blendujemy. Dekorujemy ulubionymi dodatkami.


Zdrowe przekąski dla dzieci.



Smoothie, koktajle, sałatki owocowe, ciasteczka owsiane i wiele, wiele innych, zdrowych przekąsek możecie podawać swoim pociechom. Oczywiście pod warunkiem, że chce się wam je przygotowywać, bo z tym różnie bywa. ;-P

 

No to jakie przekąski serwujecie swoim pociechom?



Buziaczki ;-*



Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇

Wesele z dzieckiem - tak czy nie?

Wesele z dzieckiem - tak czy nie?


Jak już niektórzy z was wiedzą w ciągu jednego miesiąca zaliczyliśmy trzy wesela z naszym dzieckiem. Po tym wszystkim co przeżyłam, zaczęłam zastanawiać się, czy dobrze zrobiłam zabierając córcię ze sobą. Może lepiej by było, aby została w domu z dziadkami? 


Pierwsze wesele, na którym byliśmy odbyło się na Zagroniu w Istebnej. Tam zbytnio nie potańcowaliśmy, bo córcia wolała bawić się na placu zabaw. Zjeżdżalnie i trampolina to wszystko czego moje dziecko potrzebowało do szczęścia. No i oczywiście mnie również. Beze mnie ani rusz, także nie było nawet mowy, aby zostawić ją pod opieką cioci czy też osoby pilnującej stado brykających dzieciaków. Pogoda wtedy była idealna, więc z chęcią spędziliśmy ten czas z córcią na świeżym powietrzu. Szczerze nie mam niedosytu. Fajnie było. Jednego czego żałuję, to tego, że sobie nie napełniłam na full mojego brzuchacza tymi wszystkimi pysznościami. No bo jak tu cokolwiek zjeść jak dziecko ciągnie cię na plac zabaw?




Drugie wesele, na które zostaliśmy zaproszeni odbyło się również w Istebnej w Dworze Kukuczka. Przepiękne miejsce, cudowne widoki, genialna atmosfera. Państwo młodzi pomyśleli o wszystkim, nawet o dzieciach. Dziećmi zajmowały się dwie animatorki, które organizowały dla nich różne zabawy. Zawsze kiedy chciałam coś przekąsić w spokoju, "podrzucałam" swoje dziecię owym paniom. Była z nimi co prawda z 20 minut, ale zawsze to coś. Pomiędzy posiłkami albo bawiliśmy się na placu zabaw albo tańczyliśmy. Ewelini tak się to spodobało, że w ogóle nie chciała schodzić z parkietu. Co chwilę słyszałam "Mama tańczyć." xD



Poniżej możecie obejrzeć filmik jak "Dwór Kukuczka" się prezentuje, bo oczywiście zdjęć nie porobiłam ;-P


Trzecie wesele zostało zorganizowane również w Istebnej w Halniakowym Dworze. Było to dwudniowe wesele, po którym nie wiedziałam jak się nazywam. Powód? Jakiż by inny, tańce. Oj tak. Padnięta byłam po tańcach, oczywiście z moim dzieckiem. Mówię wam przez całe swoje życie tyle nie tańczyłam. Jak tylko córcia usłyszała muzykę wyciągała mnie na parkiet. I tak przez cały boży dzień. Gdy wybiła godzina 22 dziecko dalej tańczyło. Matka zmęczona, ledwo dzierży się na nogach, a mały szkrab wywijał to w jedną, to w drugą stronę. Na sto procent Ewelinka będzie tancerką, inni też mi to mówili ;-p



Powiem wam szczerze, na wszystkich trzech weselach były dzieci i nikomu ich obecność nie przeszkadzała. Zarówno dzieci jak i dorośli świetnie się bawili. Pewnie dlatego, że każde z tych uroczystości było dobrze zorganizowane i na każdym z nich były animatorki zabawiające małe szkraby. Oczywiście animatorki/animatorzy muszą naprawdę lubić dzieci i umieć je zabawić, nie ma innej opcji. Bo co to za animatorzy, którzy co chwilę dzwonią lub wysyłają smsy, albo zostawiają dzieci same bez opieki. A uwierzcie mi tacy też się zdarzają. Dobry animator to podstawa, pamiętajcie!


Mimo tego, że po każdym weselu byłam wymęczona, to i tak uważam, że dobrze się bawiłam. Miło było patrzeć jak moje dziecko jest szczęśliwe i świetnie się bawi. Na kolejne wesele bez wahania ją ze sobą zabierzemy. Po co dziecko ma siedzieć w domu, niech też wyjdzie do ludzi. A co!


Oczywiście wy możecie mieć inne zdanie w tym temacie. Tak jak nie ma dwóch tych samych dzieci, tak i rodzice mogą mieć inne zdanie na ten temat.



P.S. Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądają miejsca, w których się bawiliśmy u góry znajdziecie linki (nazwy dworków na niebiesko, klikacie i jesteście na miejscu) ;-) No, bo przecież nie miałam czasu robić zdjęć, co nie? ;-P


Buziaczki ;-*

Jeśli udało się Wam zobaczyć ten post, zostawcie po sobie ślad w komentarzu lub na facebooku, będzie mi niezmiernie miło. 😘


Bądź na bieżąco i polub stronę na facebooku. ;-)
👇

Copyright © 2014 Dżastina - szczęśliwa mama , Blogger